Gniew w Turcji – Turecki rząd za pomocą ostatniego dekretu przyznał swoim fanatycznym zwolennikom „licencję na zabijanie”

0

Wydany w niedzielę w Turcji nowy rządowy dekret, który zapewnia ochronę i bezkarność popierającym władze cywilom walczącym z kontrowersyjną próbą puczu oraz występującymi w jej efekcie „aktami terroru”, budzi gniew opozycji i tureckiej opinii publicznej.

Artykuł 121 Dekretu nr 696, interpretowanego jako „licencja na zabijanie dla radykalnych islamistów oraz neo-nacjonalistycznych środowisk pro-rządowych” brzmi następująco: „Bez względu na obowiązki zawodowe i piastowane stanowiska, do wszystkich osób, które brały udział w tłumieniu próby przewrotu wojskowego z dnia 15.07.2016 r. a także aktów terroru oraz aktów będących ich następstwem stosuje się zapisy paragrafu 1 [dotyczącego immunitetu]”.

Według doniesień CNN Türk główna partia opozycyjna CHP (Republikańska Partia Ludowa) ostro skrytykowała ten wydany w niedzielę nowy dekret o stanie nadzwyczajnym, mówiąc że otwiera on drogę dla działalności uzbrojonych cywilnych gangów na terenie Turcji.

„Gdzie można spotkać takie zapisy? W faszystowskich, militarystycznych państwach, w których władze chcą zastraszyć obywateli przy użyciu organizacji paramilitarnych. Ten artykuł toruje drogę dla stworzenia przez rząd uzbrojonych, cywilnych gangów. Tworzy pod to podstawy” – powiedział podczas konferencji prasowej Bülent Tezcan, wiceprzewodniczący i rzecznik prasowy CHP.

„Ten artykuł to ukryta amnestia. Mówi że ci, którzy popełnili takie przestępstwo w przeszłości, zostaną uniewinnieni”, dodał Tezcan.

Skrytykował również rząd za wprowadzenie specjalnych kombinezonów dla wszystkich osób skazanych i oczekujących w areszcie na proces w związku z przestępstwami przeciwko porządkowi konstytucyjnemu.

„To jest pogwałcenie zasady domniemania niewinności. To symbol uprzedzeń i zemsty. Nikt nie wie, kto jutro założy ten kombinezon” – stwierdził.

Związany z CHP Tezcan podkreślił, że jego partia wniesie o rozpatrzenie nowego Dekretu o Stanie Nadzwyczajnym przez Trybunał Konstytucyjny.

Poprzedni dekret (nr 6755), zaakceptowany później przez Turecki Parlament, gwarantował nietykalność urzędnikom państwowym, którzy brali udział w tłumieniu próby przewrotu.
Poseł z ramienia CHP,  Sezgin Tanrıkulu, napisał na tweeterze, iż nowy dekret jest rodzajem przesłania i gwarancji dla nielegalnych ugrupowań zbrojnych z rodzaju Gladio, JİTEM czy Hezbollahu: „wy popełnicie przestępstwo a my wprowadzimy prawo, które was uratuje”.

Tanrıkulu powiedział również, że zgodnie z nowym dekretem dotyczącym działań, które nastąpiły po puczu (KHK), cywile zaangażowani w tłumienie związanych z nim wydarzeń nie będą ponosić żadnej odpowiedzialności cywilnej, administracyjnej, finansowej ani karnej. Zauważył, że taka sytuacja zapewnia bezpieczeństwo organizacjom paramilitarnym.

Według raportu opublikowanego przez portal informacyjny Artı Gerçek, Tanrıkulu stwierdził, iż takie postawienie sprawy może zabezpieczać organizacje paramilitarne inne niż znajdujące się pod państwową kuratelą służby bezpieczeństwa. Na przykład podczas ponownego wystąpienia sytuacji, takich jak w czasie protestów związanych z parkiem Gezi w 2013 r.

„Te regulacje otwierają drogę dla działań organizacji innych niż działające na podstawie prawa służby bezpieczeństwa takich jak SADAT, Gang Otomański, Własne Działania Ludu (HÖH) oraz innych, o których wiemy bądź też nie”- powiedział Tanrıkulu, dodając że władze mogą wprowadzać dane rozwiązania legislacyjne po wcześniejszym wydaniu polecenia prowadzenia represji wobec uczestników protestów, takich jak protesty w Parku Gezi.

SADAT, nazywana również „sekretną armią” idącego w stronę autorytaryzmu tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, była kierowana przez emerytowanego generała brygady Adnana Tanrıverdi, który został mianowany na stanowisko doradcy głowy tureckiego państwa. Dziennikarz prasowy Abdullah Bozkurt napisał 25 listopada w Turkish Minute, że Tanrıverdi jest znanym wyznawcą ideologii islamizmu i doradzał Erdoğanowi od lat, tyle że wcześniej nieoficjalnie.

Tanrıkulu ocenił, że omawiany dekret łamie konstytucję, jako że jest sprzeczny z prawem karnym: przestępstwo nie może być bowiem wyłączone z kodeksu karnego. Omawiając poprzednie przykłady Tanrıkulu oznajmił, że Trybunał Konstytucyjny powstrzymał się od przeanalizowania tego dekretu. Powiedział, że „ci, którzy ucierpieli w wyniku działań cywili podczas niedanego puczu, w kraju nie mogą liczyć na sprawiedliwość. Otwarta jest kwestia zwracania się wprost do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka”.

Były prezydent Turcji Abdullah Gül również przyłączył się do polityków opozycji w krytykowaniu zapisów dekretu, wzywając rząd do ich rewizji. „Wieloznaczność dekretu nr 696, który mija się ze standardami języka prawniczego jest niepokojąca z punktu widzenia rządów prawa. Mam nadzieję, że zostanie to zmienione, byśmy mogli uniknąć w przyszłości przykrych skutków tej sytuacji” – napisał Gül w poniedziałek na swoim koncie na Twitterze.

Meral Akşener, lider niedawno utworzonej partii İYİ (Dobrej Partii), ostrzegł na Twitterze, że dekret może wywołać „wojnę domową”. „Przyznawanie cywilom za pomocą dekretu prawa do używania broni palnej przy jednoczesnym wiązaniu tego stanu rzeczy z [obroną] przed nieudanym puczem oznacza popychanie kraju w kierunku wojny domowej. Pomijanie parlamentu podczas wprowadzania tak istotnego prawa – pomimo, iż dysponuje się w tym parlamencie większością – a zamiast tego wydawanie dekretu może mieć jeszcze poważniejsze konsekwencje” – powiedział Akşener 25 grudnia.

Wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego prokurdyjskiej Demokratycznej Partii Ludowej (HDP) stwierdzili, że rząd usiłuje za pomocą dekretu stłamsić opozycję. „Rząd widzi koniec tej drogi i sądzi, że może zapobiec działaniom demokratycznej opozycji i wyrazom ludzkiej niezgody na obecną sytuacje finansową. W ten sposób w nich uderza i stawia im opór”, powiedzieli.

Parlamentarzysta HDP Ziya Pir powiedział ponadto, że „ten dekret daje cywilom możliwość uniknięcia kary. Takie posunięcie legalizuje w Turcji organizacje paramilitarne”.

Nawet Metin Feyzioğlu – przewodniczący Tureckiego Związku Prawników, znany z tego, że udzielił poparcia licznym, antydemokratycznym i bezprawnym posunięciom reżimu Erdoğana oraz łamaniu przez niego praw człowieka – zauważył, iż prawo przyznające nietykalność cywilom, którzy przeciwstawiali się próbie przewrotu z 15 lipca oraz następującym po nim aktom terroru będzie skutkować „tym, że ludzie będą strzelać do siebie nawzajem na ulicach”. „Gdy sprawdzałem zapisy dekretu nr 696 byłem przerażony. Byłem bardzo smutny” – powiedział Feyzioğlu.

„Zawsze sądziłem, że wojna z rozumem ma swoje granice. Mam nadzieję, że w pewnym momencie się zreflektują”, stwierdził. „Od czego jest parlament? Dlaczego ten naród bronił go podczas próby przewrotu 15 lipca?” – pytał zwracając się do prezydenta, premiera i ministrów, którzy podpisali dekret.

Feyzioğlu zastanawiał się również na filmie, „kto będzie decydował, które działania są następstwem przewrotu z 15 lipca? Obywatele na ulicach będą strzelać sobie nawzajem w głowy. Jestem pewien, że nie chce pan, by do tego doszło. Prawda. panie prezydencie?”

„Panie prezydencie”, mówił Feyzioğlu, „jak mógł pan opublikować paragraf, który pozwala obywatelom się nawzajem mordować? Który mówi <<Zabijajcie! Nie spotka was żadna kara>>? Nawet państwa plemienne nie mają takiego prawa.”

Kerem Altıparmak, specjalizujący się w prawach człowieka prawnik z Uniwersytetu Ankarskiego, podkreślił na Twitterze, że pod przykrywką walki z terroryzmem nowy dekret legalizuje najgorsze przypadki łamania praw człowieka oraz sankcjonuje dokonywanie wszelkich przestępstw. Pamiętając, że turecki Trybunał Konstytucyjny potwierdził legalność rządowych dekretów o stanach nadzwyczajnych Altıparmak wezwał ofiary i ich krewnych do składania skarg bezpośrednio do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Powiedział, że obowiązujące prawo zapewnia cywilom, którzy w nocy przewrotu zabili lub zranili innych ludzi „całkowitą bezkarność”.

Zajmujący się prawami człowieka adwokat Ömer Faruk Gergerlioğlu podsumował nowy dekret w następującym tweecie: „Jeśli zorganizujecie niewinny protest i ktoś was zabije, może nie zostać ukarany. Co więcej można zrobić, by pokazać, że nie ma już mowy o państwie prawa?”

„Reżim Erdoğana otworzył się na udział prywatnych uczestników w prowadzonych przez siebie „polowaniach na czarownice” wymierzonych we wrogów prezydenta. Od teraz propaństwowa wendetta jest oficjalnie legalna” – skomentował na Twitterze Timur Kuran, profesor rozwoju ekonomicznego i politycznego na Duke University.

Prawnik Hüseyin Ersöz zwrócił uwagę na zapis dotyczący „ciągłości”. Powiedział, że prawo nie może znieść odpowiedzialności prawnej osoby zanim dokona ona czynu [o którym mowa]. „To sprzeczne z zasadą praworządności”.

Jednakże wiceprzewodniczący rządzącej partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) Cevdet Yılmaz stwierdził, że dekrety mogą zostać skontrolowane przez parlament.
Wcześniej, w poniedziałek, wypowiadał się w telewizji broniąc szerszej interpretacji dekretu. Mówił, że „obywatele, którzy nie mają powiązań z terroryzmem, nie mają się czego obawiać”. Z drugiej strony według rzecznika AKP Mahira Ünala dekret z mocą ustawy, który ma jakoby dawać cywilom przyzwolenie na stosowanie przemocy wobec terrorystów, ma charakter czysto retroaktywny. Wyjaśniając, że został wprowadzony w życie, by chronić ludzi którzy 15 lipca walczyli przeciwko puczystom, Ünal powiedział, że „jest to jasno zapisane w treści dekretu”. „W miejscu, w którym mowa jest o ciągu dalszym (przewrotu), aż do ranka dnia 16 lipca”.

 

„To sformułowanie zostało wykorzystane z punktu widzenia technik prawodawczych, którymi tu dysponujemy. Nie ma tam żadnej wzmianki o tym, że miałoby ono dotyczyć innych aktów terrorystycznych” – dowodził Ünal po czym dodał, że „jasne i oczywiste jest, iż chodzi wyłącznie o usankcjonowanie działań z dni 15-16 lipca, które w innych warunkach uznane zostałyby za przestępstwa. Prosiłbym niektórych ludzi, by nie robili z igły wideł”.

 

Tymczasem dekret uniewinnia „osoby, które działały w celu stłumienia nieudanego puczu z dnia 15 lipca oraz aktów terroru i działań stanowiących ich kontynuację”.

 

15 lipca 2016 r. w Turcji doszło do kontrowersyjnej próby dokonania przewrotu wojskowego, w czasie której zginęło 249 osób. Natychmiast po puczu rząd Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) wraz z prezydentem Erdoğanem zrzucił winę za pucz na Ruch Gülena.

 

Sam Gülen, będący inspiratorem Ruchu, zdecydowanie zaprzeczył jakoby
grał w próbie przewrotu jakakolwiek rolę oraz zaapelował o wszczęcie w tej sprawie międzynarodowego śledztwa. Mimo to prezydent Erdoğan, nazywający całe wydarzenie „darem od Boga”, wraz z tureckim rządem rozpoczął szeroko zakrojone czystki, których celem było usunięcie sympatyków Ruchu z instytucji państwowych, pozbawiając ludzkiej godności jego popularnych członków i zamykając ich w więzieniach.

Od dnia 15 lipca Turcja zawiesiła w obowiązkach lub zwolniła z pracy ponad 150,000 sędziów, nauczycieli, policjantów i urzędników państwowych. Minister Spraw Wewnętrznych Turcji dnia 12 grudnia 2017 r. ogłosił, że aresztowanych zostało 55,665 osób. Wcześniej, 13 grudnia 2017 r., Minister Sprawiedliwości poinformował, że od czasu nieudanego puczu wobec 169,013 osób wszczęto postępowanie związane z zarzutami dotyczącymi tej sprawy.

Źródło: Stockholm Center for Freedom,  25 grudnia 2017 r.

 

Leave A Reply

Your email address will not be published.